Małgosia i Swift – stworzeni dla siebie

Autor Niko Slana, fotografie Niko Slana, tłumaczenie Boris Kožuh i Roman Kiełpikowski

Małgorzata wystartowała, Boris ją holuje

Polska pilotka i mistrzyni świata w akrobacji szybowcowej Małgorzata Margańska była na lotnisku Biała Podlaska zupełnie przypadkowo wtedy gdy my próbowaliśmy pobić rekord wysokości startu za samochodem. Nie wiedziała nic o naszych próbach bicia rekordu. Z wielkim zainteresowaniem wsiadła do szybowca Zlin 24 i zachwyciła obecnych swoim programem akrobacyjnym. Dla Opensoaring.com napisała więcej o sobie i swojej karierze sportowej.

Pierwsze spotkanie z szybowcem Zlin 24 Krajanek

„Moja rodzina ma bardzo długą tradycję lotniczą. Mój dziadek ze strony matki był pilotem wojskowym i instruktorem w Szkole Sił Powietrznych w Dęblinie. Mój ojciec jest inżynierem lotnictwa, który wraz ze swoją grupą stworzył szybowce Swift i Fox. Lotnictwo zawsze było obecne w naszej rodzinie. Aby zrobić samolot, ojciec dosłownie zburzył ściany w domu.

Film Ikar w spódnicy

W 1991 roku, trzy lata po moim pierwszym locie pojawił się na scenie szybowcowej akrobacyjny Swift. Otworzyły się przede mną wielkie drzwi do cudownego świata akrobacji. Na Mistrzostwach Świata w Akrobacji w Zielonej Górze większość drużyn występowała na własnych szybowcach akrobacyjnych. Nigdy nie widziałam tylu różnych akrobacyjnych szybowców w jednym miejscu.

Swift

To wtedy polski szybowiec Kobuz zakończył swoje akrobacyjne życie, zdobywając seryjnie wysokie miejsca na mistrzostwach świata. W 1985 roku na podium stanęły dwa Kobuzy, dwa lata później trzy, a w 1989 znowu dwa. Jednocześnie też nadszedł koniec sukcesu szybowca Lo-100, który został skonstruowany już w 1952 roku. Na pierwszym planie znalazły się trzy nowe konstrukcje: Swift, Celstar GA-1 i Windex 1200. Ale w pełnej okazałości zabłysnął Swift czterema pierwszymi miejscami i czterema polskimi pilotami.

Przygotowania do startu

Po mistrzostwach pozwolono mi wystartować na Swifcie. To było najbardziej ekscytujące doświadczenie, zwłaszcza że Swift ma niezwykle czułe stery. Dla mnie latanie Swiftem było jeszcze większym przeżyciem, ponieważ do tej pory latałam tylko Piratem, Juniorem, Foką i Muchą. Okazało się, że akrobacja wychodzi mi bardzo dobrze, mimo że nadal byłam żółtodziobem w szybownictwie. Swift i ja zostaliśmy stworzeni dla siebie.

Radość po wylądowaniu

W przypadku innych szybowców zawsze byłam za mała i słaba, nie mogłam dosięgnąć stopami pedałów i zmagałam się z nieczułymi sterami. A Swift był w sam raz dla mnie. Małymi ruchami osiągałam w locie wszystko, co chciałam, a Swift tańczył w przestrzeni po moich taktach. Czułam się wolna, osiągnęłam i przekroczyłam granice tego, co możliwe. Nagle nie było już nic, co wiązałoby mnie z ziemią, zniknęły problemy i stres, cudowna radość i przyjemność jaką odczuwa tylko ptactwo. To niezwykłe uczucie było trudne do opisania nawet kolegom, którzy również latali na akrobację. Swift dał mi niesamowity relaks i spokój, podczas gdy akrobacje na innych szybowcach wymagały dużej siły fizycznej. W Swifcie wszystko idzie gładko i łatwo i prawie nie wymaga żadnego wysiłku. Pozwala pilotowi na przyjemny lot i miękkie pilotowanie, nie tylko ze względu na wyważone stery, ale także dzięki pozycji półleżącej w kabinie.

Małgosia podziwia szybowiec Jiriego Lenika

Wciąż dobrze pamiętam swoje pierwsze zawody w Niemczech w 1990 roku. Byłam pupilką polskiej ekipy, swego rodzaju maskotką, choć wśród seniorów nie występowałam. Zdobyłam trzecie miejsce, co było niespodzianką dla gospodarzy i dla mnie.

Miałam dwadzieścia lat, kiedy zostałam zaproszona do reprezentacji Polski. Od tamtej pory medale nie były już dla mnie ważne. Dla mnie więcej znaczą ludzie, których miałam szczęście spotkać, uczyć się od nich, spędzić wspaniałe lata i nawiązywać przyjaźnie do końca życia. I oczywiście małżeństwo. Wszystko opiera się na głębokiej przyjaźni, która łączy ludzi oddanych tej samej pasji – lotnictwie.

Jiři, Małgosia i Boris

Moim pierwszym i najważniejszym nauczycielem był Jerzy Makula, a później Tadek Mężyk i Adaś Michałowski. Uczyłam się od wszystkich członków naszego zespołu. Chociaż byli dużo starsi i bardziej doświadczeni, nigdy nie pokazali swojej wyższości. Nie mogę się powstrzymać od podziwu, jak wiele mieli do mnie cierpliwości, ponieważ czasami byłam na zawodach też kapryśna. Chociaż mówiłam o całkowitym relaksie w powietrzu, nie zawsze dobrze tolerowałam stres na zawodach i to było przyczyną wielu moich niepowodzeń.

Nie będę wymieniała osiągnięć z mistrzostw świata i światowych igrzysk lotniczych, ponieważ lotnictwo, latanie i spotkania towarzyskie były dla mnie czymś, co nadal cenię znacznie bardziej niż wyczyn sportowy. Swoją karierę sportową zakończyłam w 2007 roku.

Czy mogę trochę poeksperymentować?

Na koniec muszę opisać moje najbardziej imponujące wydarzenie i lot w tym roku (2019). Był to lot na szybowcu Zlin 24 Krajanek na lotnisku Biała Podlaska. Poznałam rzadko spotykaną grupę zapalonych lotników z niezwykle pięknym historycznym szybowcem. Spotkanie zespołu, który startował przy pomocy samochodu, było dla mnie zupełnie nieoczekiwaną przygodą. Już na pierwszy rzut oka zachwycił mnie szybowiec Krajanek. Widok Krajanka przeniósł mnie do dawnych czasów szybownictwa. Trudno opisać uczucie, kiedy można dotknąć takiego szybowca. Wszystko na nim jest niezwykle piękne. Możecie sobie wyobrazić, jak wielką niespodzianką i radością było dla mnie spotkać pilota, który własnoręcznie zbudował Krajanka od A do Z. Poczułam miłość i troskę, jaką Jiři Leník tchnął w Krajanka i tym samym dał lotniczemu światu cudowny kawałek wspaniałej historii lotnictwa. Jestem mu wdzięczna, że mogłam wystartować Krajankiem a do tego nawet na holu za samochodem, co samo w sobie jest czymś wyjątkowym.

Czy istnieje ładniejszy szybowiec?

Uwaga tłumacza: Małgorzata nie wie, że Jiři był sceptyczny co do jej lotu (i nikt nie wiedział o tym, nawet i Niko kiedy opublikował wywiad). Krajanek jest własnością Czeskiego Narodowego Muzeum Techniki i jest właściwie eksponatem muzealnym. Latanie tym szybowcem kierują Aeroklub Rana i Jiři. Aby wywieźć szybowiec za granicę i latać w Polsce, Jiři wystąpił o specjalne jednorazowe zezwolenie i otrzymał je. Lista pilotów do latania w Polsce została ustalona ustnie. W tym czasie w ogóle nie znaliśmy Małgosi. Drugiego dnia rekordowych lotów Roman Kiełpikowski przyszedł do naszego kwadratu z wiadomością, że była mistrzyni świata w akrobacji Małgorzata Margańska jest na lotnisku i chciałaby się ze mną spotkać. Wstyd się przyznać, ale w ogóle nie wiedziałem o niej ani o jej światowej sławie. Nawet nazwisko nie było mi znane, chociaż przez lata mieszkałem w Polsce. „Dobra” – powiedziałem mu – „przyjdę do Was”. Na lotnisku szkoła lotnicza BB Aero zakończyła sezon latania ceremonią wręczenia dyplomów. Ich kwadrat był o ponad kilometr przed naszym. Małgosia była honorowym gościem na akcji BB Aero. Dopiero gdy zobaczyła start szybowca ciągniętego przez samochód, zdała sobie sprawę, że na lotnisku jest kolejna ciekawa akcja. Powiedzieli jej, że Roman jest członkiem tej grupy pilotów i „wysłała” go do nas, aby nawiązać pierwszy kontakt. Kiedy doszedłem do ich kwadratu, najpierw poszukałem Romana i zapytałem go: „Jak ma na imię ta twoja Margasinska, abym tam nie narobił wstydu?”. Nie tylko imienia, ale i nazwiska dokładnie nie znałem. Roman mi pomógł: „Na imię ma Małgosia, ale uważaj – to nie Margasinska, tylko Margańska”. Dałem jej książkę i ruszyliśmy do naszego szybowca. Oczywiście że chciała też polatać na Krajanku. Jiři był temu przeciwny, ze względu na możliwe komplikacje w muzeum w Pradze, gdyby coś się stało. Tak jej odpowiedział. Kiedy miała odejść (dobrze ukrywając małe rozczarowanie), powiedziałem Jiřiemu: „Daj jej jeden lot na moje ryzyko, przecież jest mistrzynią świata,. Pójdę do muzeum i jeżeli trzeba niech tam zastrzelą mnie ”. Jakoś poczułem, że muszę pomoc w negocjacjach między Polakami a Czechami. Ale co najważniejsze: dobrze wiedziałem, co oznacza miłość do latania. Mówienie i czytanie książki o lataniu to jedno, a latanie to coś zupełnie innego. Namówiłem Jiřiego i Małgosia wystartowała. Oczywiście jej lot był świetny dla niej, a jeszcze bardziej dla nas – widzów.

Morda vam bo všeč tudi...

Dodaj odgovor

Vaš e-naslov ne bo objavljen. * označuje zahtevana polja